Żeby chciało się chcieć - jak aktywizować społeczność lokalną?

Slider_big_zrzut_ekranu_2015-10-05_o_16.25.23
MERYTORYCZNY SPOŁECZNIK
05.10.2015
Aktywność społeczna to niezwykle popularny termin, który od kilkunastu lat jest na ustach socjologów, liderów organizacji pozarządowych, polityków oraz wielu ekspertów zajmujących się społecznościami. Aktywność obywatelska stała się swoistą modą, trendem popularyzowanym zarówno przez aktywistów, jak i polityków na wszystkich szczeblach władzy. Doświadczenie społeczeństw o wieloletnich tradycjach demokratycznych (takich jak np. USA, Szwecja, Wielka Brytania) pokazuje, że aktywność społeczna przynosi efekty nie tylko w kontekście zaangażowania obywateli i mieszkańców, ale również pozytywnie oddziałuje na rządzących – współdecydowanie wpływa na wypracowywanie lepszych rozwiązań.        

Nic bez społeczności o społeczności - tak mogłoby brzmieć hasło związane z niezwykle popularnym w ostatnich latach aktywnym udziałem społeczności w podejmowaniu decyzji na wszystkich szczeblach administracyjnych w polskim społeczeństwie. Powszechnie dziś używany termin „aktywność społeczna” zyskał licznych zwolenników, którzy po wielu latach ograniczonej możliwości udziału w
życiu społeczności optymistycznie zachęcali do działania na rzecz wspólnoty. Niedawno obchodzona rocznica ćwierćwiecza demokratycznego rozwoju kraju pozwala przyjrzeć się dobrym praktykom, doświadczeniom wielu organizacji pozarządowych oraz samorządów.
           

Jak wynika z badań CBOS
ponad ¾ Polaków (77%) w roku 2014 wierzyło, że ludzie - działając wspólnie - mają wpływ na rozwiązywanie problemów społeczności lokalnych. Porównując dane z badań CBOS z ostatnich trzynastu lat (badania prowadzone regularnie od 2002 roku), dostrzec można, że poziom osób, które deklarowały wiarę we wspólne działania wzrósł niemal o połowę (z 50% w 2002 roku do 77% w 2014 roku). Niestety, z tych samych badań wynika, że jedynie nieco mniej niż co piąty badany (19%) wierzy w możliwość skutecznego rozwiązania problemów społeczności lokalnej.
 Problem nie leży w braku aktywności, której rzecz jasna mogłoby być więcej, lecz w wierze w realizowane działania. W moich osobistych doświadczeń współpracy ze społecznościami opinie były podobne – samorządowe władze zapraszają nas do projektów, które wcześniej przygotowały i potrzebują teraz tylko uwiarygodnienia działań wśród mieszkańców – ta wypowiedź mieszkańca małej gminy w Lubelszczyźnie, gdzie pracowałem przed kilkoma laty, była tylko jedną z często powtarzanych opinii dotyczących działania w społeczności. Kilkuletnie doświadczenia w zakresie animacji i diagnozy potrzeb społeczności podpowiadają mi jednak co innego – tylko najbardziej wytrwali mieszkańcy, nastawieni na niekiedy trudne rozmowy z partnerem w postaci samorządu i odbiorców swoich pomysłów – których potrzeby są zróżnicowane, często wzajemnie wykluczające się, mogą osiągnąć sukces w postaci realizowanych zmian/postulatów.          

Pojawia się jednak pierwsza i najważniejsza wątpliwość – jak sprawić, aby członkowie danej społeczności włączyli się w działania? Przede wszystkim muszą one być jasne, proste w przekazie, transparentne, a ich rezultaty i efekty powinny być widoczne w przyszłości.
Nasza motywacja powinna opierać się na dwóch zasadniczych elementach:

 1. Przedstawienie celu i pożytków płynących z realizacji działania (w wymiarze indywidualnym – dla każdego mieszańca i ogólnospołecznym – w znaczeniu grupowym);

 2. Przedstawienie przebiegu planowanych działań, harmonogramu, zakładanych rezultatów.

Z podobnymi obawami i pytaniami spotykałem się wielokrotnie, prowadząc działania dla społeczności lokalnej. Współpracując z administracją samorządową, słyszałem pytanie, w jaki sposób zaprosić mieszkańców, jak sprawić, aby w ogóle przyszli i włączyli się w nasze działania. Należy jasno podkreślić i poinformować mieszkańców, że ich udział w dalszej realizacji przedsięwzięcia jest niezbędny do jego realizacji, ich zdanie jest niezwykle ważne i ma decydujący wpływ. W ten sposób, wraz z dyrektorką Biblioteki Publicznej, działaliśmy w Grucie (woj. kujawsko – pomorskie), gdzie mieszkańcy brali udział w dwóch konsultacjach społecznych dot. budowy fermy wiatrowej i prowadzenia szkół przez stowarzyszenie. W przypadku obu konsultacji mieszkańcy zostali zaproszeni przez bibliotekarkę (marketing szeptany oraz ustne zaproszenia), znali cel rozmów i wiedzieli, jakie są konsekwencje oraz efekty proponowanych rozwiązań (materiał z konsultacji można obejrzeć tutaj). W tym przypadku sukcesem okazało się wskazanie, że głos mieszkańców będzie miał istotny wpływ na przyszłość i rozwój gminy. W trakcie kilku spotkań, które zorganizowaliśmy w gminnej bibliotece i szkołach spotkaliśmy się z ponad 70 osobami, co w przypadku małej gminy jest sporym sukcesem.

Inną metodę wykorzystaliśmy z miejskimi aktywistami i biblioteką w miejscowości Bychawa (woj. lubelskie), kiedy chcieliśmy zaangażować mieszkańców do podjęcia decyzji o losach dużego parku w centrum miasta. Cykl spotkań, warsztatów, prelekcji, negocjacji wymagał od mieszkańców dużego zaangażowania. 
Jak postąpiliśmy w tej sytuacji? Wykorzystaliśmy wszystkie możliwe lokalne kanały do poinformowania mieszkańców o prowadzonych działaniach. Informacje pojawiły się m.in. w bibliotece, w urzędzie, na słupach, na tablicach, w mediach lokalnych. Co więcej wykorzystaliśmy potencjał lokalnych liderów i aktywistów – współpracując z nimi, zaprosiliśmy pozostałych. W ten sposób zachęciliśmy nieprzekonanych, którzy nie przyszliby, gdyby nie bezpośrednie zaproszenia osób związanych ze wspomnianą Bychawą. Dzięki temu, udało nam się stworzyć stałą grupę osób, która brała udział we wszystkich działaniach. Jak się okazało, nasza wielopokoleniowa grupa mieszkańców (od gimnazjalistów po emerytów) chętnie włączyła się w inne działania realizowane na terenie miasta.
Podstawą naszych działań powinno być organizowanie ich w taki sposób, aby mieszkańcy chcieli i mieli możliwość włączenia się we wszystkie procesy. Pozwoli to zainteresować społeczność na dłużej i znaleźć aktywistów, którzy będą mogli z nami stale współpracować, pełniąc rolę liderów lokalnych.

Barbara Bąbska i Marek Rymsza w doskonałym przewodniku do pracy w społecznościach słusznie wskazują, że podstawą [działania w społeczności lokalnej – M.U.] jest włączanie mieszkańców w proces zmian, co oznacza prowadzenie prac nie tyle dla mieszkańców, ile z mieszkańcami i niejako przez mieszkańców.
 

PRZYDATNE MATERIAŁY:

Badania CBOS
ABC organizowania społeczności lokalnej
Badania OFOP
Model aktywności społecznej CAL
Thumb_miulosz Miłosz Ukleja

Socjolog, dyrektor Sieci Wspierania Organizacji Pozarządowych SPLOT, koordynator projektu „III sektor dla Polski”, w którym wypracowana została pierwsza oddolna strategia rozwoju sektora obywatelskiego (www.nowastrategiasektora.ngo.pl), doktorant w IS UW. Od wielu lat związany z sektorem pozarządowym, w którym realizuje szereg działań związanych z aktywizowaniem, badaniami społecznymi, partycypacją młodzieży, diagnozowaniem potrzeb oraz wielu innych.